Czas na dokonanie płatności: 00:00
Ta strona korzysta z plików cookie. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Przeczytaj więcej.
Bilety
Logo 1 Logo 2 Logo 3 Logo 4

Recital mistrzowski - NOSPR

Recital mistrzowski

Niedziela
18:00
Wykonawcy
Maria Sławek – skrzypce
Anna Maria Staśkiewicz – skrzypce
Katarzyna Budnik – Gałązka
Artur Rozmysłowicz – altówka
Rafał Kwiatkowski – wiolonczela
Marcin Zdunik – wiolonczela
Program

Johannes Brahms – II Sekstet smyczkowy G-dur op. 36

***

Ernő Dohnányi – Sekstet smyczkowy B-dur 

Johannesa Brahmsa (1833-1897) respekt dla tradycji, zwłaszcza klasyków wiedeńskich, był omalże paraliżujący. Świadczy o tym najlepiej jego długie dojrzewanie do pierwszej symfonii (1876) oraz pierwszych kwartetów smyczkowych (1873). Ale dwa sekstety to oczywiście nie tylko wprawki do kwartetu, lecz utwory samodzielne i doskonałe. Sekstet G-dur op. 36 (1865) – w porównaniu z pierwszym, w B-dur, op. 18 (1860) – wyróżnia się fakturalną lekkością, która uwydatnia subtelne sploty kontrapunktu. Jeden z tematów części pierwszej oparty jest na dźwiękach AGAHE. Zaszyfrowane tu zostało, w stylu Schumanna, imię Agathe von Siebold. Co się za tym kryje? W jednym z listów napisał Brahms: „Zatem uwolniłem się od swojej ostatniej miłości”.  

Zapoznawszy się z Kwintetem fortepianowym c-moll (1895) Ernő Dohnányi’ego  (1877-1960) Johannes Brahms, pełen entuzjazmu, zaangażował się w promocję nieznanego kompozytora w Wiedniu. Oprócz wielkiego talentu, nie mogło ujść jego uwadze, iż w muzyce Dohnányi’ego znać silny wpływ… Brahmsa. Słuchać go też wyraźnie w Sekstecie smyczkowym B-dur (1893, rew. 1896): w ewolucyjnym sposobie rozwijania melodii, w harmonice, w emocjonalnym nasyceniu, w obfitości technik polifonicznych. Pomyśleć, że to dzieło nastolatka! Dohnányi, obok Bartóka i Kodálya największy kompozytor węgierski pierwszej połowy XX wieku, po wojnie odsunięty w kąt (konserwatysta), powraca dziś z czyśćca zapomnienia na estrady koncertowe całego świata.
[Marcin Trzęsiok]

Najbliższe koncerty

JazzKLUB / Hania Derej Trio oraz goście / Nowa nadzieja polskiej muzyki
JazzKLUB / Mój Karnet
202619:30
Zdjęcie pianistki Hanny Derej

JazzKLUB / Hania Derej Trio oraz goście / Nowa nadzieja polskiej muzyki

Sala kameralna

Brak biletów
Efekt ISKIERKI / Koncert charytatywny
Zewnętrzny organizator koncertu
202618:00

Efekt ISKIERKI / Koncert charytatywny

Sala koncertowa

Ostatnie bilety
Kameraliści NOSPR / Fotografia z belle époque
Koncerty kameralne / Mój Karnet
202619:30

Kameraliści NOSPR / Fotografia z belle époque

Sala kameralna

Ostatnie bilety
OrgaNOWA symfonia kina / „Męczeństwo Joanny d'Arc” / Dreyer – kina „czas wieczny”
Koncerty organowe / Mój Karnet
202619:30

OrgaNOWA symfonia kina / „Męczeństwo Joanny d'Arc” / Dreyer – kina „czas wieczny”

Sala koncertowa

Kup bilet
NOSPR / Klauza / Magiczny świat baśni i zabawek
S3Abonament
202612:00

NOSPR / Klauza / Magiczny świat baśni i zabawek

Sala koncertowa

Kup bilet
{oh!} Orkiestra / Pastuszka / Waltham / Zafra / Na północ od Wiednia
Muzyka dawna / Mój Karnet
202618:00

{oh!} Orkiestra / Pastuszka / Waltham / Zafra / Na północ od Wiednia

Sala koncertowa

Kup bilet
JazzKLUB / Nana Rashid / Najpiękniejszy głos duńskiego jazzu
JazzKLUB / Mój Karnet
202619:30
Zdjęcie wokalistki Nany Rashid

JazzKLUB / Nana Rashid / Najpiękniejszy głos duńskiego jazzu 

Sala kameralna

Brak biletów
NOSPR / Kaspszyk / Sabadus / Wśród szczytów i obłoków
S1Abonament
202619:30

NOSPR / Kaspszyk / Sabadus / Wśród szczytów i obłoków

Sala koncertowa

Brak biletów
Marcin Kydryński prezentuje SIESTA w drodze: Pat Metheny SIDE EYE III+
Zewnętrzny organizator koncertu
202620:00

Marcin Kydryński prezentuje SIESTA w drodze: Pat Metheny SIDE EYE III+

Sala koncertowa

Ostatnie bilety
Dźwięki w nas i wokół nas
Dźwięki w nas i wokół nas
202610:00

Dźwięki w nas i wokół nas / warsztaty dla rodzin z dziećmi z wyzwaniami rozwojowymi

Sala warsztatowa NOSPR

100

Potrzebujemy podstawowych danych
0
Loading